Łukasz Bąk

adwokat

Doradztwem prawnym zajmuję się od 2007 r. Jestem pełnomocnikiem w sprawach cywilnych i gospodarczych, opiniuję i piszę umowy, doradzam w bieżącej działalności firm, czasem także bywam obrońcą w procesach karnych.
[Więcej >>>]

Zgłoś problem w przetargu elektronicznym

Wstyd się przyznać, ale Podlasie poznałem dopiero niedawno. Znajomość tego regionu, wciąż nieco pobieżną, zawdzięczam współpracy z branżą leśną. To jeden z wielu pozytywnych efektów bliskich relacji ze środowiskiem

***

Miałem w ostatnich kilku latach ogromną przyjemność poznać fantastycznych ludzi z Podlasia. Współpracowaliśmy i nadal współpracujemy w tematach przetargowych i okołoprzetargowych. Wszystko, jak zawsze, kręci się wokół świadczenia usług leśnych.

Przedsiębiorcy z tego regionu (nie ujmując oczywiście innym zakątkom Polski) to bardzo sympatyczne i życzliwe osoby, które swoją pracę wykonują z wielką pasją. Podziwam ich determinację, w tym w walce o własne prawa. Mam przy tym wrażenie, że dla tych, których poznałem, konkurowanie oznacza działanie bez przekraczania pewnych granic przyzwoitości. W takim duchu świetnie się współpracuje!

Z Warszawy na Podlasie jest bliżej niż się wielu warszawiakom wydaje. Stąd moje klikukrotne wizyty w tych rejonach. Dzięki takim wyjazdom mam możliwość skonfrontowania własnej wiedzy prawniczej z potrzebami Klientów.

Podczas łącznie chyba kilkunastu wyjazdów poznałem miejsca urokliwe. Dowiedziałem się, że przyroda na Podlasiu jest piękna i różnorodna, a takie miejsca jak Augustów, Suwałki czy w końcu sam Białystok to zadbane, interesujące regionalne ośrodki. Odtąd usilnie namawiam wszystkich znajomych do wypoczynku w tych terenach. Nie pomylę się gdy powiem, że z roku na rok zyskują one na popularności.

***

Zgodnie z ideą, którą w niniejszym blogu nazwałem Adwokat w terenie, już niemal tradycyjnie, wybieram się za tydzień na najlepszą imprezę w branży leśnej, czyli

Forest Show Augustów.

Tym razem w atrakcyjnym turystycznie miejscu. Dobry teren na takie spotkanie, bo w okół nie brakuje rozwijajacych się firm. Po epidemii duża frekwencja chyba gwarantowana.

***

Zapraszam zatem na pogawędkę o sprawach prawno – leśnych, w tym o zmianach w prawie przetargowym. Jak zwykle będę dyżurował na stoisku organizatorów, którym już w tym miejscu serdecznie dziękuję za gościnę.

O szczegółach imprezy także TUTAJ.

Forest Show Augustów

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Po co są kary umowne

Jest w umowie o zamówienie na usługi leśne jeden, bardzo ważny paragraf. To ten, który zawiera, obszerną skądinąd, listę kar umownych.

Mają one na celu utrzymanie dyscypliny wykonawcy i motywowanie go do właściwego wykonywania zleceń. Idea słuszna, czasem gorzej jednak z wykonaniem.

Możliwe, że to ten fragment umowy, do którego najczęściej zaglądają właściciele firm leśnych w trakcie roku gospodarczego. Jest to również często przedmiot konsultacji z prawnikami, a także ciekawych sporów sądowych.

Po co zgłaszać pracownika do Nadleśnictwa

Wśród katalogu przypadków pojawia się kara za niezgłoszenie pracownika.

Dotyczy ona sytuacji, kiedy okazuje się, iż zlecenie wykonuje w terenie osoba, której nazwisko nie znalazło się na liście przekazanej do Nadleśnictwa. Wydaje się, że to postanowienie nie budzi żadnych wątpliwości. Pracownik bez zgłoszenia przyłapany przez leśniczego powinien równać się karze dla wykonawcy.

Po co nakładać karę za legalne zatrudnienie

Całe piękno stosowania prawa polega jednak na tym, że życie jest o wiele bogatsze niż treść paragrafów. Dlatego trzeba je interpretować z rozsądkiem.

Zadajmy sobie bowiem pytanie, jaki jest sens nałożenia kary, kiedy napotkana w terenie osoba posiada umowę o pracę z wykonawcą, a jej niezgłoszenie było efektem wyłącznie przeoczenia.

W moim przekonaniu, omawiana sankcja ma służyć wzmacnianiu bezpieczeństwa prawnego pracownika. Chodzi o to, aby ograniczać nielegalne zatrudnienie. Portal firmylesne.pl regularnie donosi o wypadkach w lesie, co dowodzi, jak niebezpieczna jest to praca. Jakimś cudem, ofiarami często są tzw. „samowyrobnicy”. Ja w te cuda nie wierzę.

Tak czy owak, pilarz czy zrywkarz zasługuje na umowę o pracę i pełne ubezpieczenie. Nadleśnictwa po to chcą wiedzieć, kto będzie pracował w lesie, aby móc sprawdzać legalność zatrudnienia. Tak odczytuję intencje zamawiających.

W dobie szalejącej szarej strefy, to i tak nieźle.

Po co zdrowy rozsądek przy stosowaniu umowy

W tej sytuacji, nota obciążeniowa za pomyłkę nie ma większego sensu. Przecież nie zmieni faktu, że ostatecznie ta sama, niezgłoszona osoba, swoją umowę o pracę i rejestrację w ZUSie już ma. Nie zdyscyplinuje wykonawcy, skoro zadbał o ochronę prawną podwładnych już wcześniej. Kara pozostanie czystą, bezcelową sankcją sprowadzoną do funkcji odwetu.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Konsekwencja jest cnotą, ale nie za wszelką cenę. W tym wpisie wykażę zmienność poglądów o wyjaśnieniach rażąco niskiej ceny, którymi podzieliłem się na blogu noweprzetargowe.pl.

***

Napisałem tam swego czasu, że przygotowanie wyjaśnień w zasadzie nie jest prawniczą robotą. Potrzeba bowiem do tego przede wszystkim wiedzy o realnych kosztach prac, wydatkach, zagadnieniach technologicznych itp. Taka wiedzę w pierwszej kolejności posiada sam wykonawca, a nie jego mecenas.

Ogłaszam, że zmieniam zdanie w tej sprawie!

Wyjaśnienia rażąco niskiej ceny wymagają konsultacji prawnej. Wszystkich mierzących się z wezwaniem od zamawiającego w tym zakresie zachęcam do skorzystania z pomocy adwokata. Bynajmniej nie robię tego we własnym interesie! … ale mój numer telefon do znalezienia na blogu 🙂

Zmiana poglądu wynika z zapadłego niedawno orzeczenia KIO.

***

Jedna z firm została wezwana do przekazania informacji o tym, jak skalkulowała wybrane stawki kosztorysu. Chodziło w sumie o poboczne pozycje, ale rozliczane wedle kwoty godzinowej. Problem polegał na tym, że sumy jednostkowe podane w ofercie były dużo poniżej minimalnego wynagrodzenia ustawowego. Dlatego Nadleśnictwo wysłało wezwanie.

Odpowiedź, której udzielił wykonawca pogrążyła go. Było to bowiem krótkie pismo – zaledwie jedna strona, w dość ogólny sposób komentujące temat. Analiza korespondencji prowadziła do wniosku, że w zasadzie nie wiadomo jak firma ma zamiar za wskazane pieniądze wykonać prace. Co istotne, były to czynności marginalne, ale dotyczące pozyskania. Zgodnie z SIWZ, ścinka drewna powinna być realizowane na podstawie umowy o pracę, co dodatkowo podnosi koszty zaangażowania robotnika.

Wykonawca próbował nieudolnie wybrnąć z problemu. W ogóle nie odniósł się do kwestii umowy o pracę. Tłumacząc, jak ma zamiar finansować ten wycinkowy przedmiot umowy, powoływał się na zyski z innych pozycji, co samo w sobie jest niezgodne z wymaganiami specyfikacji (kwestia samofinansowania – ciekawy wpis tutaj).

***

W postępowaniu odwoławczym zamawiający bagatelizował doniosłość i zakres prac, których dotyczyło wezwanie. Zapomniał jednak o utrwalonych wytycznych dotyczących tego, jak mają wyglądać wyjaśnienia rażąco niskiej ceny.

Izba wydała wyrok, w którym nakazała odrzucenie oferty. KIO wskazała na kluczowe zagadnienie związane z przygotowaniem wyjaśnień. Takie pismo musi być rzeczowe, wszechstronne, powoływać się na konkretne argumenty i dowody. Zupełnie ich zabrakło w omawianym przypadku. Okazało się zatem, że minimalny rozmiar usług objętych wyjaśnieniami nie jest najważniejszym argumentem.

Przypomniałem sobie przy okazji, że ostatnie wyjaśnienia, w których przygotowaniu uczestniczyłem, liczyły bez mała osiem stron tekstu plus dowody. Widać istotną różnicę.

***

Zachęcam wszystkich do starannej walki z zarzutem rażąco niskiej ceny.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Jak wyglądał przetarg

Nadleśnictwo prowadziło postępowanie o zamówienie z zakresu usług leśnych. Jak zwykle podzielono je na kilka pakietów. W specyfikacji zamawiający zakazał jednemu wykonawcy złożenia ofert na więcej niż dwa pakiety – to zapis kluczowy dla niniejszej sprawy. Jak widać, Nadleśnictwo poszło dalej niż tylko klasyczny zapis o zakazie dublowania potencjałów.

Podczas otwarcia ofert okazało się, że postępowanie cieszy się dużym zainteresowaniem. Wśród oferentów pojawili się zarówno indywidualni przedsiębiorcy, jak i spółka z ograniczoną odpowiedzialnością.

Grupa kapitałowa

Jeden z przegranych wykonawców sięgnął po dokumenty spółki. Okazało się, że właściciele dwóch firm będących oferentami w tym przetargu są z tą spółką powiązani. Pierwszy z nich pełni funkcję zarówno prezesa zarządu jak i większościowego wspólnika. Podczas gdy spółka ubiegała się o jeden z pakietów, jej prezes złożył ofertę na dwa dodatkowe. Z kolei inny wspólnik, mniejszościowy, także przystąpił do przetargu indywidualnie, na jeszcze inną część zamówienia.

Przeanalizowaliśmy te powiązania i doszliśmy do wniosku, że wymienieni wykonawcy to razem grupa kapitałowa. Spółka znajdowała się bowiem pod kontrolą co najmniej prezesa – większościowego wspólnika. Mógł on swobodnie decydować o tym, o jakie pakiety będzie ona się ubiegała. Co ciekawe, żaden z wymienionych oferentów (zarówno indywidualne firmy jak i spółka), nie oświadczył, że do takiej grupy należy. To był błąd, który ostatecznie pogrążył przedsiębiorców.

Sprawa w KIO

Przegrana firma wniosła odwołanie. Zarzuciła spółce i jej wspólnikom, że działając w ramach grupy nie wykazali, iż wewnętrzne powiązania nie zakłócają konkurencji w przetargu. Poza tym, składając nieprawdziwe oświadczenia, próbowali wprowadzić w błąd zamawiającego.

Złożenie ofert przez członków grupy kapitałowej nie jest całkowicie zabronione. Muszą oni jednak udowodnić, że startując jednocześnie w tym samym postępowaniu, są dla siebie takimi samymi konkurentami, jak wszystkie inne firmy. To nie jest łatwe do udowodnienia. Szczególnie gdy – jak stało się w omawianej sytuacji – mieliśmy do czynienia dodatkowo ze wzajemnym udostępnieniem sprzętu.

Decyzja Nadleśnictwa

Co ciekawe, nie doszło do rozstrzygnięcia tej sprawy na rozprawie. Zamawiający sam uwzględnił zarzuty odwołania. Nadleśnictwo dobrowolnie unieważniło wybór i odrzuciło oferty spółki i jej prezesa. Przyczyną decyzji Nadleśnictwa było zaniechanie wykazania braku naruszczenia zasad uczciwej konkurencji.

 

PODSUMOWUJĄC:

próba uzyskania zamówienia w zakresie szerszym niż pozwalała na to specyfikacja okazała się kompletnie nieudolna!

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl

Gazeta Leśna opublikowała w lutowej edycji bardzo ciekawy wywiad naczelnego Rafała Jajora. Rozmówcą jest były zastępca dyrektora generalnego LP p. Janusz Zaleski. Rozmowę można obejrzeć tutaj.

P. Zaleski wypowiada negatywne opinie pod adresem Lasów Państwowych, ale dalekie od radykalizmu i bezmyślnej krytyki. Dostrzegam w jego wypowiedziach konstruktywną chęć poprawy sytuaji, a nie napastliwy sprzeciw wobec obecnego stanu rzeczy.

Interesującym pomysłem na instytucjonalne zmiany jest koncepcja powołania Rady Leśnictwa jako organu współdecydującego o sposobie zarządzania Lasami Państwowymi. Miałby to być sposób na zwiększenie kontroli społecznej nad gospodarką leśną.

W toku dyskusji na takimi koncepcjami powinien mocno wybrzmieć jeden postulat.

Gremia kolegialne, które (mam nadzieję) zostaną kiedyś powołane w dyskutowanej formie, powinny być także reprezentatywne dla przedsiębiorców leśnych. Ich głos powinien być tam dostrzegalny i słyszalny. 

Sektor usług leśnych, jakkolwiek niszowy, daje w skali kraju pracę kilku, jeżeli nie kilkunastu tysiącom osób.

Co szczególnie wartościowe, i o czym już pisałem na łamach Gazety, mowa o rodzinnych przedsiębiorstwach. Pieniądz w nich zarobiony to czysty zysk dla lokalnej społeczności.

Firmy leśne, zwykle ulokowane w małych miejscowościach, są liderami miejscowej przedsiębiorczości. Właściciele wdrażają w funkcjonowanie zakładów swoich potomków, w ten sposób ZUL-e przechodzą z pokolenia na pokolenie. Ich pracownicy to od lat znani i zaangażowani fachowcy, na dobre i złe związani z szefostwem, wciągający do pracy w lesie także swoich krewnych.

W takich warunkach, z każdym kolejnym pięcio – , dziesięcioleciem, firmy leśne stają się silniejsze, osadzone na solidnych fundamentach.

O takie wartości Państwo, jako właściciel Lasów, powinno dbać.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: +48 609 666 103e-mail: lukasz.bak@jaskot-bak.pl