Łukasz Bąk

adwokat

Doradztwem prawnym zajmuję się od 2007 r. Jestem pełnomocnikiem w sprawach cywilnych i gospodarczych, opiniuję i piszę umowy, doradzam w bieżącej działalności firm, czasem także bywam obrońcą w procesach karnych.
[Więcej >>>]

Zgłoś problem w przetargu elektronicznym

Kornik drukarz to podobno problem powodujący zwiększenie pozyskania w Czechach…

Moglibyśmy ronić łzy nad przyrodniczymi aspektami tego zjawiska, ale umówmy się – przedsiębiorcy leśni nie zarabiają na trosce o przyrodę. ale na wycinaniu drzew. Jakkolwiek obrazoburczo by to nie zabrzmiało.

No więc pojawia się, a raczej już od jakieś czasu trwa, okazja na dodatkowy zarobek. Kiedyś powiedzielibyśmy z przekąsem – „w dewizach” :).

Miałem okazję konsultować kilka takich zleceń. Niezależnie od wielu innych kwestii lub ustaleń (stawki, sposób zapłaty, zabezpieczenie płatności itp.) dla adwokata istotne są dwa zagadnienia.

Kornik drukarz a prawo właściwe

W umowach zawieranych z zagranicznym kontrahentem na prace realizowane za granicą zadbałbym w pierwszej kolejności o oznaczenie tzw. „prawa właściwego”. Innymi słowy strony umowy mogą ustalić, jakie prawo ma do niej zastosowanie i wprost zapisać to w kontrakcie.  Oczywiście rekomenduję, aby nasi rodacy wpisywali do umów użycie prawa polskiego.

Temat jest nie bez znaczenia na wypadek wystąpienia nieporozumień, a nawet sporu sądowego (przykład pierwszy z brzegu – uznanie długu i kwestia jego skuteczności). Z punktu widzenia naszego ZUL-a o wiele dogodniej będzie poruszać się po umowie, jeżeli jej interpretacja dokona się na podstawie naszych praw. Zaprzyjaźniony adwokat nie będzie miał z tym problemu. W przypadku prawa czeskiego trzeba będzie szukać wyspecjalizowanej kancelarii (są takie na południu kraju).

Kornik drukarz a sąd właściwy

Konsekwencją wyboru prawa powinna być decyzja o wyboru sądu, który miałby rozstrzygać ewentualny konflikt. Nie ma sensu ocena umowy przez sąd z Czech z perspektywy polskich ustaw, sędziowie czescy wszakże ich nie znają. Jeżeli zamierzasz zawrzeć kontrakt na prace w Czechach, radzę Ci zatem powalczyć o klauzulę przekazującą spory do sądu polskiego.

Kornik drukarz a śiągnięcie należności

Pamiętaj, że jeżeli taką sprawę w Polsce wygrasz, będziesz miał prawo egzekucji na terenie Czech. Prawo unijne usunęło wiele skomplikowanych formalności wymaganych do „przerobienia” wyroku z Polski na grunt innych państw członkowskich. Nie musisz zatem martwić się, że orzeczenie z Polski utrudni ci odzyskanie pieniędzy.

Windykacją oczywiście zajmie się tamtejszy urzędnik na wzór komornika.

***

Z galerii Żony:

 

Może, pod warunkiem, że upoważnienie udzielone liderowi przewiduje prawo do ustanowienia dalszego pełnomocnika.

Wzór pełnomocnictwa dla lidera dostępny na blogu taką klauzulę oczywiście zawiera :).

Gdyby podpisy mieli złożyć wszyscy konsorcjanci, w przypadku wyjazdu jednego z nich na Hawaje może on upoważnić partnera (nie koniecznie lidera) do zawarcia umowy pod swoją nieobecność. Forma pełnomocnictwa – elektroniczne lub na piśmie.

 

 

Tym razem galeria Żony będzie najpierw…

… a dopiero teraz będzie wpis:

***

Co się stanie, jeżeli do zamawiającego wpłynie plik zatytułowany „Oferta”, którego nie można otworzyć podczas czynności otwarcia ofert? Wbrew pozorom pytanie nie jest teoretyczne, bowiem z taką sytuacją musiało ostatnio zmierzyć się jedno z Nadleśnictw.

***

Benefity z elektronizacji są oczywiste, ale mogą rodzić problemy takie, jak opisany powyżej. Przychodzi dzień otwarcia i okazuje się, że jedna z ofert… nie jest możliwa do odczytania.

Zamawiający w zawiadomieniu z czynności otwarcia ofert, w odniesieniu do tej problematycznej, zamiesza taką informację:

Z uwag obecnego podczas otwarcia informatyka wynikało, że oferta elektroniczna mogła być podwójnie zaszyfrowana. Dodajmy, iż pozostałe (a było ich kilkanaście) zamawiający skutecznie ujawnił.

Pytanie co dalej?

Jest czas, aby ustalić przyczynę kłopotów. Zakładam, że Nadleśnictwa mają ku temu zasoby, tj. specjalistów od komputerów.

Gdyby okazało się, że szwankują zasoby informatyczne Nadleśnictwa, należałoby rozważyć unieważnienie postępowania. Otwarcie oferty później niweczy jedną z podstawowych gwarancji równości broni wykonawców polegającą na jednoczesnym ujawnieniu wszystkich złożonych propozycji. Dlatego przetarg nadawałby się do ponownego rozpisania.

Sytuacja jest odmienna, jeżeli wina leży po stronie tego, kto przesłał wadliwy plik.

Instrukcja przygotowania i złożenia oferty jest szczegółowo opisana w SIWZ. W tym wypadku narzędziem darmowo udostępnionym do wykorzystania był mini portal UZP. Platforma działa według określonego schematu, przewidując jasny sposób szyfrowania i wysyłania plików. Skoro inni, stosując się do nich, skutecznie złożyli oferty, jakiś błąd musiał popełnić rzeczony pechowiec. Nie ulega wątpliwości, że oferta elektroniczna musi być „czytelna”, musi dać się ujawnić i opublikować łącznie z innymi w tym samym czasie. W przeciwnym razie powinna podlegać dyskwalifikacji jako niezgodna ze specyfikacją, a wręcz niezgodna z prawem.

***

Jeżeli interesuje Cię konkurencyjna oferta elektroniczna i chcesz uzyskać jej kopię, pomoże Ci ten wpis.

 

Dzisiaj dwa słowa o zagadnieniu, z którym, jak przypuszczam, stykamy się wszyscy, ale nie wszyscy mamy tego świadomość.

***

Jeżeli prowadzisz zakład usług leśnych, to z pewnością zdarza Ci się dokonywać zakupów lub sprzedaży urządzeń i maszyn. Rezygnujesz w ten sposób z niepotrzebnych rzeczy i wyposażasz przedsiębiorstwo w kolejne, niezbędne do dalszej działalności. Dotyczy to choćby takich sytuacji jak nabycie samochodów dla pracowników czy obrót bardziej wartościowymi składnikami jak harwestery lub skidery.

Załóżmy zatem, że pozbywasz się auta, którym Twoi pilarze jeździli do pracy w lesie. Jeżeli nie ustalisz tego odmiennie z kupcem, ponosisz wobec niego odpowiedzialność za sprzedawany pojazd na zasadzie rękojmi. Jest to uproszczony sposób ochrony przed nieprzewidzianymi kłopotami z zakupem. Rękojmia powoduje, że jesteś zobowiązany zapewnić, iż sprzedawana rzecz jest zgodna z umową, nie ma wad fizycznych ani prawnych.

***

Zatrzymajmy się przy wadach fizycznych.

Jest jasne, że eksploatowany w lesie samochód nie grzeszy nowością. Lakier obdrapany, gdzieniegdzie wgniotka, w zawieszeniu coś stuka, wnętrze trudne do doczyszczenia. Trochę lepiej niż np. ten:

 

 

Twój kupujący, o ile nie prowadzi punktu skupu złomu, zapewne jednak potrzebuje auta, aby jeszcze nim trochę pojeździć. Akceptując niedostatki ma jednocześnie oczekiwanie, iż samochód w miarę bezpiecznie przewiezie go w wybrane miejsce.

I właśnie w tym momencie zadziała rękojmia za wady. Jeżeli okaże się, że sprzedawany pojazd nie nadaje się do jazdy, będziesz musiał zgodzić się na obniżenie ceny albo usunąć braki.

O pierwszym scenariuszu możemy mówić tylko wtedy, kiedy fizycznie jest to możliwe. Nie wchodzi w grę np. w sytuacji, w której nowy właściciel odkrywa, że auto było poprzednio złożone z trzech innych i realnie grozi bezpieczeństwu. Wtedy kupujący zażąda zwrotu całości pieniędzy, a Tobie odda niesprawny samochód.

***

Łatwość egzekwowania rękojmi polega na tym, że kupujący nie musi udowodnić Ci, że wada auta powstała z Twojej winy. Jeżeli sprzedałeś samochód i ma on wadę – po prostu odpowiadasz za nią. Nikt nie będzie Ciebie pytał, czy sam tę wadę spowodowałeś, a nawet – czy o niej wiedziałeś. To bez znaczenia.

***

Jak ustrzec się przed nadmiernymi oczekiwaniami opartymi na rękojmi?

Na pewno warto sprzedawać sprzęt nie tylko na fakturę, ale także na podstawie pisemnej umowy. To tam dokładnie opiszesz stan maszyny lub pojazdu i  wszelkie uszczerbki . Kupujący z kolei potwierdzi, że samochód dokładnie poznał i nie wnosi do niego zastrzeżeń. W zakresie w jakim złoży takie oświadczenie, nie będzie miał możliwości wycofania się z transakcji.

Uwaga – przy dużym stopniu zużycia możesz ustalić, że w konkretnym przypadku rękojmia za wady nie obowiązuje. Taki zapis w umowie uchroni Cię przed nieuzasadnionymi pretensjami, ale nie wtedy, gdy samochód kupuje konsument. Nie wyłączysz praw z rękojmi, jeżeli  Twój samochód przejmie ktoś na prywatne, osobiste potrzeby, a w danych na umowie nie pojawi się jego numer NIP i nazwa firmy.

***

Dwa słowa o wykorzystaniu rękojmi przy leasingowanym harwesterze – tutaj.

 

 

Bodaj większość przetargów na usługi leśne zawiera, jako kryterium oceny ofert, samodzielność wykonania części umowy. Oferent, który zadeklaruje, że wskazane prace zrealizuje bez podwykonawców, dostaje za to dodatkowe punkty. Przy niewielkiej różnicy cen ten benefit może przesądzić o losach przetargu.

W kryterium samodzielności chodzi o to, aby nagradzać coś więcej niż tylko niską cenę. Jak się domyślam, zamawiający chce dodatkowo wyróżniać te firmy, które mają większy, własny potencjał. Ma dochodzić, jak sądzę, do eliminowania tzw. „zuli teczkowych”.

W teorii wygląda to pięknie. W praktyce bywa inaczej. Nic prostszego bowiem, aby na formularzu ofertowym zaznaczyć dodatkowym krzyżykiem miejsce, w którym wykonawca podejmuje zobowiązanie samodzielności. Kryterium samodzielności musi jednak „domykać się” na etapie realizacji umowy.

Problem samodzielnego wykonania dotyka tych, którzy przegrali przetargi. Od momentu podpisania umowy taka firma leśna traci proceduralne uprawnienia, które umożliwiają kontrolę nad działaniami Nadleśnictwa. Mówię tu w szczególności o dostępie do dokumentów ofertowych, a w ostateczności – możliwości wniesienia odwołania do KIO. Można rzec – prawo zamówień publicznych przestaje działać.

W interesie przegranego jest jednak dopilnowanie, by zwycięzca trzymał się swoich zobowiązań. Jeżeli się nie trzyma, dojdziemy do przewrotnego wniosku, że przetarg został rozstrzygnięty nieuczciwie. To uproszczona konkluzja, bowiem rzecz nie w tym, co napisano w najkorzystniejszej ofercie, ale jak się z niej następnie wywiązano.

Wzór umowy o zamówienie stosowany w Nadleśnictwach zawiera obszerny katalog kar. Wśród nich znajduje się sankcja właśnie za naruszenie obowiązku samodzielności. Papier przyjmie wszystko, sztuką jest jednak należyte egzekwowanie zapisów kontraktu. Stanowczość Nadleśnictwa leży w interesie nie tylko samego zamawiającego, ale także tego, który pozostał bez pracy.

Jak przegrana firma leśna może zmusić Nadleśnictwo do nakładania kar za brak „samodzielności”, kiedy wie, że w terenie pracują podwykonawcy?

W pierwszej kolejności ma prawo wglądu w dokumentację powstałą w związku z wykonywaniem umowy. Dostęp do informacji publicznej daje możliwość ustalania wysokości nałożonych kar umownych i konfrontowania ich z realiami w terenie. Nadleśnictwo, jako podmiot publiczny, ma obowiązek ujawniania danych, które świadczą o tym, jak realizowane są umowy na zamówienia publiczne. Wystarczy tylko złożenie stosownego wniosku na piśmie.

Prewencyjnie należy także zawiadamiać zamawiającego o przypadkach naruszeń umowy i wprost, jednoznacznie i na piśmie, żądać naliczania kar. Weryfikacja przez leśniczego, czy na gruncie są pracownicy, czy jakiś podwykonawca, to nic trudnego dla służby leśnej. Skoro zamawiający ma narzędzia do wymuszania kryterium samodzielności, w imię interesów Skarbu Państwa powinien z nich korzystać. W przeciwnym razie dojdziemy wręcz do zarzutu niegospodarności.

Naruszanie zobowiązań przez wykonawcę, a z drugiej strony dociekliwość i konsekwencja przegranego ZUL-a może w skrajnym przypadku doprowadzić do przedterminowego rozwiązania umowy i zmiany usługodawcy.

Warto zatem patrzeć konkurencji na ręce.

***

Z galerii Żony…